jedna z moich pierwszych płyt

winylowy dwupłytowy album, fotka w pod linkiem "zdjęcia"
a w nim sonaty skrzypcowe:

"tri sonaty" KV306, KV378, KV379
andante i allegretto KV404
allegro KV372

Swiatosław Richter  Oleg Kagan


aby mieć to też na CD kupiłem też:

1. Miełodi KV378, KV379 DDD z 1982r, mam też winylowy cyfrowy odpowiednik

2. EMI KV306, KV378, KV404, KV372 ADD z 1975

Swiatosław Richter  Oleg Kagan


Są to sonaty, o których z uporem, z pewnym zdziwieniem, i zresztą słusznie pisze się, że to właściwie utwory na fortepian z towarzyszeniem skrzypiec. Skrzypce tylko akompaniują fortepianowi, dobarwiają.  Nigdy jednak nie wydawał mi się ten typ sonaty jakimś upośledzeniem skrzypiec. Mozarta jakoś więcej uważa się za "pianistę", (choćby z powodu szczególnej rangi koncertów fortepianowych- patrz link "koncerty"
;-)
a dla mnie jest to więcej "skrzypek".

Po prostu tak odruchowo kojarzę profil frazy melodycznej u Mozarta. Zupełnym przypadkiem moje pierwsze słuchane płyty z Mozartem, to była muzyka kameralna, dwa koncerty skrzypcowe, symfonia koncertująca na skrzypce i altówkę. Dużo słuchałem i myślałem o Duo Nr.2 B-dur KV424. Świetny utwór na skrzypce i altówkę. Przykład który nieźle by się nadawał do ilustracji zdania, że tria Mozarta nie są formą zbyt "cienką" w fakturze. To duo to pełnia brzmienia, jest samowystarczalne i bardzo materialne mimo że to tylko dwa pudełeczka 8 strun w sumie.

Pamiętam obszerny artykuł w starym "Ruchu Muzycznym" o tym jak do Mozarta odnosił się Albert Einstein- słynny fizyk. (W tej witrynie wiele razy jest wymieniane nazwisko Alfreda Einsteina, wielkiego muzykologa zasłużonego dla wiedzy o Mozarcie, obaj Einsteinowie byli kuzynami). Albert Einstein grający na skrzypcach Mozarta- świadek tej gry wspominał "miałem wrażenie jakby ściany się rozstępowały".

Schweitzer w książce o Bachu zauważa, że Bach frazowanie charakterystyczne dla instrumentów smyczkowych uważał jakby za uniwersalny wzór frazowania także w muzyce niesmyczkowej. Muzyka kameralna ma swój snobizm, ale tak naprawdę to brzmienie ma swoje obiektywne piękno. Brzmienie kwartetów i kameralnych orkiestr czysto smyczkowych. Divertimento Bartoka, Lidholm. Orkiestra Maksymiuka z dawnych lat. Kwartety Haydnowskie Mozarta, kwartety Bartoka. "Drzewo" to określenie na grupę instrumentów dętych. Ale drzewo słychać też w smyczkach, to piękne brzmienie.


Symfonia koncertująca Es- dur na skrzypce i altówkę uważana jest za najpełniejszy wyraz w dziedzinie Mozartowskich koncertów skrzypcowych. Jest bardzo "gęsta muzycznie", dlatego wymaga dobrego dyrygenta i orkiestry. Szczególnie duże wrażenie robi druga część- charakteryzuje się silnym, bezpośrednim tragicznym wyrazem. Ta bezpośredniość jest dość charakterystyczna dla Mozarta. Chyba zwłaszcza o tej części bardzo dobrze wyrażał się Artur Rubinsztein, który ten utwór nazwał najlepszym w  muzyce. To trochę mylące gdyż ta część jest tylko częścią bardzo harmonijnej całości. Alfred Einstein dużo pisze o subtelnościach i geniuszu zawartym w pierwszej części. Jest to utwór w całości o niezwykle wyrazistym i pięknym profilu melodycznym- ma bardzo wyrazisty charakter: melodie i barwy.

Nagrania symfoni koncertującej Es- dur na skrzypce i altówkę, które szczególnie podziwiam:

  1. Igor Ojstrach- skrzypce  Dawid Ojstrach- altówka
    Kirył Kondraszyn- dyrygent
    "Moscou Philharmonic orchestre"
    nagrania Kondraszyna z Ojstrachami
    (jest oczywiście też nagranie gdzie Berliner Philharmoniker dyryguje David Ojstrach)
    Nagranie, które najbardziej mi się podoba, to gdzie dyryguje Kondraszyn. Klasą formowania melodii przypomina muzykalność Bruno Waltera, pod tym względem to fenomen.

  2. Rafael Druian- skrzypce  Abraham Skernick- viola
    George Szell- dyrygent
    Cleveland Orchestra
    Wspaniale barwne wykonanie. Natchnienie jak u genialnego szachisty- wszystkie wewnętrzne zależności.

  3. Thomas Brandis- skrzypce  Giusto Cappone- altówka
    Karl Bohm- dyrygent
    Berliner Philharmoniker
    Niezwykle natchnione nagranie. Wyjatkowo dobrze ukazuje wyrafinowanie harmoniczne tego utworu, wewnętrzną plastykę i barwnosć- rdzennie muzyczną. Zaprzeczenie mylnego pojecia o Bohmie: że jest on "poczciwy", bez temperamentu. Chyba najbardziej natchnione, genialne z tych wykonań. Mi się kojarzy z tą fascynacją Meesiaena dla harmoniki i rytmu w Mozarcie. Pokazuje to co "futurystyczne" w harmonii Mozarta, bez żadnej ostentacji, dziwności. Po zewnętrzu, powierzchowności można niczego się nawet nie domyślać.

  4. Ale największy sentyment mam do starego nagrania polskiego "Muzy". Każdy to zna: K. Kulka, S. Kamasa, K. Teutch, Orkiestra Kameralna Filharmonii Narodowej w Warszawie. Niezwykle zgrabnie i trafnie zestawione z Duo Nr.2 B-dur KV424.