Baudelaire w tekscie "Ryszard Wagner w Paryżu" użył określenia "pierwiastek mistyczny". Dobre określenie, choć przy całym szacunku wydaję się trochę wytarte i pretensjonalne. Nie oczywiście od częstego używania, ale względnie częstego. U Baudelaire te słowa zyskują na jakości, bo są użyte w kontekście świetnego tekstu, pełnego bardzo wartościowych, rzeczowych spostrzeżeń. Jest mało innych adekwatnych określeń. W odniesieniu do muzyki słowo "mistyczny" wydaje mi się najmniej żenujące, bo muzyka- z natury rzeczy- ma bardzo określony rysunek, architekturę. Można za przykład podać symfonie Beethovena pod Furtwanglerem. Tego dyrygenta często określa się jako swoistego mistyka, lecz z drugiej strony jego wykonania urzekają bogactwem konstrukcji, umiejętnością komponowania konkretnego zestawu fraz. A cały ten agregat jego wykonań tchnie naturalnością, wyrównaniem, wszystko jest "ortho" prawidłowe. Muzyka jest także sztuką w tym najprostszym sensie,jak stworzenie konkretnie pięknego przedmiotu, np. karoserii samochodu. Novalis z Mozartem miał też tą wspólny, smutny los, że żył bardzo krótko.

Novalis

"Hymn do Nocy"

Czyż zawsze musi powracać poranek?
Więc nigdy się nie kończy przemoc ziemskich spraw?
Nieszczęsna krzątanina pożreć ma
Niebiański przylot Nocy?
Nie będzie wiecznie płonąć
Tajemna ofiara miłości?
Jej czas ma być ciągle
Mierzony światłem
I czuwaniem?
Lecz nie zna czasu Nocy panowanie,
Wieczyste jest trwanie snu.
O święty śnie!
Czemuż tak rzadko uszczęśliwiasz
Tych, co poświęceni są Nocy -
W tym ziemskim dnia kołowrocie?
Tylko głupcy cię rozpoznać nie umieją
I nic o żadnym nie wiedzą śnie
Poza cieniem,
Jaki rzucasz na nas miłościwie
W owym zmierzchaniu
Prawdziwej Nocy
Oni nie czują Twego tchnienia
W złotej powodzi winnych gron,
W migdałowego drzewa
Cudownym olejku
I w brunatnej maku soczystości.
Nie wiedzą,
Że to Ty
Opływasz piersi
Czułej dziewczyny
I niebem czynisz jej łono. Nie przeczuwają,
Że to Ty ze starych legend,
Bramy nieba rozwierasz i zstępujesz
Do siedzib dusz błogosławionych,
Niezgłębionych tajemnic
Milczący zwiastunie.


Księżyc- planeta zodiakalnego Raka. Apollińska jasność, która sprawia, że logiczne i piękne wydają się dionizyjskie wzloty "pierwiastka mistycznego". Nie żenują a nawet mogą przekonywać elegancją, zdrowiem i naturalnością. Np. przekonującą urodą architektury dobrego, magicznie pięknego utworu. Jak uroda dziewczyny- nie przyszłoby na myśl objaśniać jej urody technicznymi, muzykologicznymi zwrotami.

Jeffers

"Luna"

Oczy nasze w dzień są dosyć dobre, tylko ptaki
Mają lepszy wzrok. Ale w ciemne noce
Lisy przemykają się koło nas, my ich nie widzimy. Albo lew:
Sami gotowi jesteśmy wpaść mu w paszczękę. Dlatego
Człowiek śpi nocą skulony za głazami i żarem ogniska
Bezbronny, w strachu. Aż oto nadchodzi pełnia.
Wielki czerwono-złoty krąg wschodzi wieczorem i świeci
Całą długą noc. Jest noc, a jednak widzimy.
Dziewczęta i chłopcy wymykają się spod tyranii ojców, żeby spotykać się
w lasach.
Wiedźmy latają ze świstem na wietrze
I dzikie psy wyją. Zdumiałbyś się, co potrafi księżyc.
Nasze kobiety grzeją się raz na miesiąc.
Od księżyca ich pamięć zakazanych leśnych rozkoszy.
Nasi wariaci podnoszą głowy i wyją
I tłuką w ściany cel, nie mogą spać w czas pełni- Zaczarował ich księżyc.
Ani astronom nie znajduje swoich porażonych blaskiem konstelacji.
Niech więc jedną noc w miesiącu ofiaruje ziemi.
Księżycowi, kobietom i grom. A i przypływ oceanu Wznosi się
wyżej, czarna okrutna woda jak oswojony tygrys. Z cudnym
piętnem Luny, bogini, na pysku Idzie posłusznie śladami jej stóp.
Rozmiar: 7261 bajtów


W ostatniej "Literaturze na świecie" jest trochę wierszy Holderlina i artykułów na ten temat. Holderlin był jak wiadomo dość dramatycznie nieszczęśliwy i biedny. Dobry jest tam artykuł, udowadniający wbrew obiegowym zdaniom, że nie popadł w obłęd. Nawet jeśli tego nie udowadnia, to jest to mądra i prawdziwa próba. Elegia "Chleb i wino" robiła bardzo duże wrażenie na znaczących postaciach. Ciekawe jest podobieństwo z tym wierszem Robinsona Jeffersa "Luna". Bardzo możliwe, że Jeffers po prostu znał ten wiersz Holderlina. Bardzo ciekawa korespondencja myśli. A te myśli same w sobie są ważne jak życie samo. W Holderlinie, ciekawe jest prawie współcześnie "turystyczne", choć oczywiście znacznie poważniejsze odczucie i opisanie krajobrazu. Czystość stylu Holderlina, przy takiej "ciemności" znaczeń. I tak osobliwy i szczęśliwy wpływ greckiego antyku.

Elegie

Chleb i Wino                                               Heinzemu

Miasto już odpoczywa. Turkot ostatnich powozów
Migoczących światłami oddala się i ulica Cichnie
w poświacie latarni. Syci słodyczy dnia,
Ludzie śpieszą do domu, by tam w spokoju i ciszy
Ocenić zysk i stratę. Opustoszał też rynek;
Zniknęły ze straganów winogrona i kwiaty,
I wszelkie rękodzieło. Tylko z dalekich ogrodów
Dochodzi cicha muzyka. Struny potrąca zapewne
Ktoś zakochany lub taki, co jest sam i wspomina
Młodość i dawnych przyjaciół. Słychać też wieczne źródła
Bijące z wonnego gruntu, i dzwon w gęstniejącym mroku,
I głos czuwającej straży, gdy ogłasza godzinę.
I wiatr powiewa chwilami, wzburzając korony drzew,
I oto tajemniczo, niby cień naszej ziemi,
Wschodzi powoli księżyc. Nastaje noc, marzycielka,
Rozgwieżdżona, wyniosła, nie licząca się z nami,
I srebrna, zagadkowa, jakby z innego świata,
Króluje majestatycznie i smutno tam, nad szczytami.
Łaska Jej Wysokości jest niezbadana: nikt nie wie,
Co i w jakim momencie stanie się czyim udziałem.
Oto jak rządzi światem i ufną duszą człowieka.
Nawet mędrzec nie odgadnie, do czego zmierza i po co.
Tak chce najwyższy Bóg, który cię umiłował,
I przez to wyżej nad nią cenisz słoneczny dzień.
Lecz nawet jasne spojrzenie czasem tęskni za cieniem
I łaknie słodkiego snu, zanim go potrzebuje,
A i człowiek cnotliwy chętnie wpatruje się w noc.
Jest ona godna czci. Tak, godna wieńca i hymnu!
Czyż nie jest świętą porą umarłych i zbłąkanych,
I czyż nie pozostaje w duchu wieczyście wolna?
Lecz gdy trwają ciemności, w owym niepewnym czasie,
Musi też być w niej coś, co daje nam oparcie
I pozwala zapomnieć; co poi świętym napojem
I podsuwa nam słowa, które, jak kochankowie,
Nigdy nie zasypiają, i pełny puchar, i krzepi.
Odwagę i świętą pamięć, by czujnie dotrwać do dnia.
Czemu więc naszym sercom każemy milczeć? I czemu,
Mistrzowie i uczniowie, tłumimy w sobie odwagę?
Któż miałby nam przeszkodzić, któż zabronić radości?
Słyszycie? Dzień i noc wzywa nas święty ogień,
By wstać i iść. Więc chodźmy! Ku otwartej przestrzeni
I tam odnajdźmy siebie, choćby ten cel był odległy.
Pewne jest tylko jedno: czy to południe, czy północ,
Czy jest wcześniej, czy później, dział dla wszystkich jednaki,
Choć każdy go inaczej, po swojemu wypełnia
I zajdzie, dokąd zajdzie; i ile zdoła, dokona.
Z tego właśnie powodu radosny szał w noc świętą
Ogarniający poetów szydzi sobie z szyderców.
Ruszajmy zatem! Na Istinos! Gdzie w dole, pod Parnasem,
Szumi otwarte morze, a w górze błyszczą w śniegu
Czubki delfickich skał. Do krainy Olimpu!
Na szczyty Kiteronu! Pod sosny i winorośl,
Skąd widać w dole Teby i Istmen w ziemi Kadmosa:
Bo stamtąd i tam prowadzi zbliżający się bóg.
Szczęśliwa Grecjo! Kraino, któraś jest domem Niebian!
A więc to prawda, co niegdyś, za młoduśmy słyszeli!
Komnato, gdzie się ucztuje! Której podłogą jest morze,
A stołem - góry, wzniesione jakby naprawdę w tym celu!
Ale gdzie trony? Świątynie? I kielichy z nektarem?
I gdzie rozbrzmiewa pieśń na cześć i chwalę bogów?
I gdzie się skrzą natchnione, dalekosiężne proroctwa?
Gdzie Przeznaczenie się jawi, gdy Delfy milczą, bo śpią?
I gdzie ów nagły błysk, co spada z jasnego nieba
Jak grom i nas olśniewa, a przy tym uszczęśliwia?
"Ojcze Eterze!" ktoś krzyknął i niosło się to jak echo,
Z ust do ust, jak lawina, bo nikt nie umiał być sam;
Bo takie dobro raduje i ua dopiero,
Gdy sieje dzieli z innymi; słowo krzepnie w uśpieniu.
"Ojcze Eterze! Jasny!" - T leci po kraj świata
To prastare wezwanie, odziedziczone po przodkach,
I trafia, i rozbudza. - Tak przybywają Niebianie.
W mroku, wstrząsając ziemią, wstaje nad ludźmi ich dzień.


Piękny opis Susskinda pokazuje magię i bogactwo sztuk abstrakcyjnych, opartych o elementarne zmysły ludzkie: zapach, dźwięk. To te sztuki niby "formalne", jak Mozart. A jednak jak genialny symbol- perfumy w poniższym opisie mają żelazną wolę "wyłaniania z siebie całych światów" specyficznie intensywnie sugestywnych. Przypomina się to określenie Baudelaira o Wagnerze: "pierwiastek mistyczny". Technologia wywoływania światów przepięknie zharmonizowanych, bardziej naturalnych niż natura. "Technologia natchnienia"- jak powiedziałby Kirył Kondraszyn.

Susskind

"Pachnidło"

Zapach był tak niebiańsko dobry, że nagle w oczach zakręciły mu się łzy. Nie musiał wcale brać próbki, stanął po prostu przy stole, naprzeciw kolby, i zaczerpnął tchu. Perfumy były świetne. Przy ,,Amorze i Psyche" były jak symfonia wobec samotnego pisku skrzypiec. A nawet więcej. Baldini zamknął oczy i czuł, że budzą się w nim najbardziej podniosłe wspomnienia. Widział siebie jako młodego człowieka, idącego o zmroku ogrodami Neapolu; widział siebie w ramionach pewnej czarnowłosej kobiety i widział zarys stojącego na parapecie bukietu róż, nad którym przepływa nocny powiew; słyszał rozproszone głosy ptasie i muzykę dobiegającą z dalekiej tawerny portowej; słyszał szept dochodzący z bliska, tuż przy jego uchu, słyszał miłosne wyznanie i czuł, jak rozkosz jeży mu włosy na głowie, teraz! właśnie w tej chwili! Otworzył oczy i jęknął błogo. Było to coś zupełnie innego niż perfumy, jakie znano do tej pory. To nie był zapach, który miło jest wdychać, to nie było pachnidełko, [Klara Haskil: "nie perfumuję Mozarta"] to nie był aromatyczny bibelot, artykuł toaletowy. Było to coś całkiem nowego, zdolnego wyłonić z siebie cały świat, cały czarowny, przebogaty świat, a człowiek zapominał naraz o wszystkich paskudztwach, jakie go otaczały, i czuł się tak bogaty, tak szczęśliwy, tak swobodny, tak dobry..


poniższy fragment Fausta zamieścił, jako motto na początku swojej książki
"Wolfgang Amade" Valerian Tornius

A wokół głowy chłopca promienie się złocą-
czy to diadem, czy światło ducha skwitłe mocą?
A już- ci w każdym ruchu wielki dźwięk się ziszcza,
Gest każdy wieści piękno- piękna tego mistrza,
Który nie stwarza pieśni, bo cały jest pieśnią!

Goethe "Faust", część II, akt III, Arkadia.


z filmu dla dzieci "Traszka Neda":
ok. ośmioletni Ned mówi: "Młody jestem- może więc wybaczą mi zanim umrę"