Bohdan Pociej to ktoś taki jak F. Chopin, żart?

To tylko zwiastun tego co tu się pojawi.


fot. prof. Bohdana Pocieja z "Podkowiańskiego magazynu kulturalnego"


Będzie to przede wszystkim zbiór linków do artykułów Bohdana Pocieja w Internecie.

Podkowiański Magazyn Kulturalny

linki do świetnych stron Podkowiańskiego Magazynu Kulturalnego:

o W. A. Mozarcie
Bohdan Pociej - Mozart

Rozmowa z Bohdanem Pociejem o muzyce, o pisarstwie muzycznym

Śląska szkoła kompozytorów
Witold Szalonek 1927-2001, Wojciech Kilar ur. 1932, Henryk Mikołaj Górecki ur. 1933
Eugeniusz Knapik, Andrzej Krzanowski (nagle i przedwcześnie zmarły w 1990), Aleksander Lasoń

Bach

Bohdan Pociej - Bach

Kompozytorzy o Bachu (nie Pocieja)

Bohdan Pociej - Rywal Bacha (o Handlu)

Schubert

Franciszek Liszt

Goethe i kompozytorzy

Muzyczne lato i muzyczna jesień w Podkowie


"Opoka" http://www.opoka.org.pl/
(warto odwiedzać świat netu stron chrześcijańskich)

link gdzie występuje G. Gould i Rieger:
Bach, fuga, G.Gould

7 tekstów Pocieja


Z pism B. Pocieja największy sentyment mam do opisów na okładkach płyt winylowych. Tam Pociej pokazuje się jako świetny nauczyciel np. muzyki Brahmsa. Kto by się tego spodziewał po "człowieku Mahlera". Okładki płyt z Bachem. Najważniejsza- ta gdzie K. A. Kulka gra sonaty solowe Bacha. Płyty Grubicha z Bachem- tam Pociej nawiazuje do wspaniałej książki Schweitzera, jego analiz symboliki religijnej. Słyszy się często narzekania, że słabo są nabywane polskie płytki kompaktowe. Winylowe sprzedawały się lepiej. A i okładki były skarbnicą wiedzy, np. o Brahmsie. Dosłownie dużo się można było z nich nauczyć, o kompozytorach.

Najlepszą- moim prywatnym zdaniem- książką Pocieja są "Szkice z póżnego romantyzmu". A nie jej rozszerzona kompilacja z serii "syntezy" PWM. Drugą pozycją wartą polecenia jest posłowie po "Bach" Schweitzera, warto to przeczytać, to chyba najlepsza pozycja Pocieja- a mówiąc bardziej obiektywnie- mi się podoba i bardzo "da się lubić" (ja nie o wszystkich rzeczach tago autora mógłbym to powiedzieć, choć każda wzbudza szacunek).

A że Pociej jest żywym człowiekiem... dobrze o tym świadczą jego "grzechy ciężkie": posłowia po książkach o R.Straussie i S.Prokofiewie. Które nic nie umniejszają tego autora.

O Pocieju kompetentnie i zwięźle można przeczytać w posłowiu do monografi "Mahler" (napisał wybitny krakowski autor Leszek Polony).

Sporo artykułów Pocieja cytuje witryna o muzyce poważnej o ciekawym tytule "Fusa"
(link tu:Fusa cis- moll'a)


Brahms:

np taka pomyłka (w stylu pomyłki co do Lutosławskiego): to nie jest cyzelator, drobnomieszczanin celebrujący wiedzę o kontrapunkcie i dostojnej "biurowej" architekturze.

Pociej w opisie do 2go koncertu fortepianowego zwraca uwagę na geniusz melodyczny Brahmsa, ten geniusz ma coś z pozytywnego "rozdarcia" zasłony późnych kwartetów Beethovena na nadrzeczywistość- urodę- często w takich chorobliwych opisach kościółkowych (padre Pio) pojawia się "zapach fiołków", jakby na określenie świerzości czystego- pierwotnego doznania zmysłowego "drugiej strony Księżyca". "Aimez-vous Brahms?" Saganki to XXwieczny odpowiednik tych "fiołków", tak kojarzę. Świerzość- to dla mnie główne słowo skojarzenie z Brahmsem, wbrew wiadomym stereotypom.

(jestem mocno niechętny i dużo bardziej niż sceptyczny na rzeczy podobne do "padre Pio")

Pociej to więcej Brahmsolog niż Mahlerolog. W moim prywatnym odczuciu. Warto czytać takie "niby nic": opisy Pocieja na winylach z czasów Polski Ludowej z muzyką Brahmsa. Pociej np zwraca uwagę na oczyszczenie późnych utworów Brahmsa: wczesne mają nierozwiązany szczery osad- ciemność depresja pesymizm [coś jak w sławnym polskim monologu romantycznym: "Zabił się, młody...", ważny tekst]. Prawda, to nie jest grubawy drobnomieszczanin erudyta kontrapunktu poczciwie odcinający kupony od swojej wiedzy. Takie obiegowe powiedzonko, że pierwsza symfonia Brahmsa to 10ta Beethovena zgadza się dokładnie w sensie wewnętrznym tego co się rozumie przez drugie obiegowe hasło: późny Beethoven.

Dla mnie bardzo ważnym fanem Brahmsa był Charlie Parker. Kto zna "żywoty świętych" jazzowych to to odczuje. Taka jest dusza Brahmsa, prawdziwy Brahms.

Moje Brahmsowskie wspomnienia: genialna 3cia symfonia z Soltim, porywające fantazją wykonanie, wielką wrzącą malarską wyobraźnią (jakby "Don Juan" Straussa). "Magelone Songs" Richter J.Norman+ nieodłącznie sonaty (też skrzypcowe) z Richterem. Symfonie ze Skrowaczewskim- kongenialni "goście". Choć wiem, że to grzech: kwintet fortepianowy z Pollinim.


wstępny brulion pomysłu

Pociej w "Ruchu Muzycznym" napisał kiedyś mały felieton o passacagli,
nie wiedzieć dokładnie czemu była to dość snobistyczna idea,
napewno wynika to z natury tej formy, jakby pogłębione polifonią rondo
(ewokujące całościowe zamyślenia nad ludzkim losem).

Wpisz w Google passacaglia a wyjdzie ci trochę utworów np z muzyki współczesnej.

Taki nasz stary nomenomenlutosławski
Concerto for orchestra
w trzeciej części:
"passacaglia toccata a corale".

Może i w pierwowzorze Bartoka jest nawiązanie do tej formy.

Webern napisał świetną TRADYCYJNĄ passacaglię
na 19to wieczną orkiestrę.

No i naprawdę najlepsza symfonia Brahmsa 4ta
niezależnie od wszelkich pesymizmów, filozofii i snobizmów,
piękna czystym czarem muzyki, to koronny świadek na zaszyfrowanie,
wostatniej czwartej części, passacagli-
-to jest napewno najważniejszy i najlepszy przykład
na te korespondencje.

Jedną z moich najlepszych płyt winylowych jest:

"Masters of baroque organ music"
Buxtehude Bruhns Lubeck Bohm
Joachim Grubich
organ in Leżajsk

(nie ma tam passacagli buxtehude'go)

Ciekawa rzecz:
o tych kompozytorach i ich znaczeniu
dla Bacha dowiedziałem się w szkole podstawowej,
na zajęciach wychowania muzycznego,
z podręcznika, który miało każde dziecko na ławce.
Do dziś pamiętam ten sugestywny fragment o wpływach
szkoły północnoniemieckiej na Bacha.

(wam to też wałkowano w podstawówce?)
Taka była ciężka rzeczywistość za PRL :-)